Jak, gdzie i na co łowić „wiosenne okonie” na płytkich zbiornikach?

Jak, gdzie i na co łowić „wiosenne okonie” na płytkich zbiornikach?

Odpowiedź na to pytanie oczywiście jest bardzo złożona i zależna od wielu czynników, jednak na podstawie łowisk, na których najczęściej łowimy o tej porze roku, postaramy się przedstawić klucz, dzięki któremu z całą pewnością otworzycie większość podobnych łowisk.

Rodzaj Łowiska – Okoniowe Miejsca

Małe jeziorka, stawy lub zaporóweczki o głębokości często nieprzekraczającej nawet 2-3m i dnie równym jak stół, są z pozoru bardzo ciężkie do rozpracowania, jednak przy odrobinie zaangażowania mogą okazać się dość rybodajne, a wielkość łowionych okoni może być mocno zaskakująca.

W przypadku tego typu łowisk należy jednak mocno przewartościować skalę w jakiej czytamy większe jeziora. Małe zbiorniki o powierzchni od kilku, do kilkudziesięciu hektarów rządzą się podobnymi prawami, z tą jednak różnicą, że „górki” lub „przegłębienia” występujące na nich mogą wynosić zaledwie 30-50cm. Tylko tyle wystarczy już, aby dana górka, dołek, blat stały się atrakcyjne dla okoni nie tylko wiosną. Jeżeli już zmniejszymy naszą skalę, w jakiej czytamy daną wodę, następnym krokiem będzie odszukanie nieco płytszych blatów ze znacznie twardszym dnem, niż w pozostałych częściach zbiornika. Twardość dna może nie jest kluczowy argumentem, ale potrafi kumulować drobnicę, a w ślad za nią również i okonie. Mówiąc o atrakcyjnych wędkarsko blatach, można za takie również przyjąć łagodne wypłacenia w danej cześć jeziorka lub zatoczki najlepiej już zaczynające powoli porastać wodną roślinnością lub w obecnych warunkach atmosferycznych, posiadające jeszcze szczątki roślin z poprzedniego lata.

Jako wypłacenia oczywiście można traktować również okolice brzegów, gdzie stopniowo w ich kierunku zmniejsza się głębokość każdego łowiska, jednak magnesem przyciągającym akurat w danym miejscu okonie, będą trzciny. Jeżeli brzegi naszego łowiska tylko wybiórczo porośnięte są trzcinami, to właśnie tym miejscom powinniśmy poświęcić najwięcej uwagi.

Kolejnym miejscem niemal książkowym i przytaczanym w każdej publikacji, dotyczącej wiosennego łowienia drapieżników, są wszelkiego rodzaju zatoczki, wypłycenia, często pokrywające się z powyższym opisem, najmniej podatne na falowanie w stosunku do całości zbiornika, osłonięte od wiatru, który statystycznie na danym łowisku ma podobny kierunek przez cały rok. To właśnie tam woda będzie się najszybciej nagrzewała, działając jak „inkubator’ dla narybku, będącego o tej porze roku, jednym z głównych przysmaków okoni. Oprócz temperatury, atutem tego typu miejsc jest stosunkowo mała podatność na falowanie, które na płytkich zbiornika potrafi przemieszać wodę w całej jej głębokości rozpraszając zarówno narybek jak i drapieżniki.

Jeżeli mamy dostęp do niewielkich zaporówek, to w ich przypadku pojawi się kolejne niemal bankowe miejsce, czyli wlot rzeki, która zazwyczaj wymywa dół przy samym progu, a następnie dalej usypuje łachę piachu. Oczywiście wlot rzeki i powstający dół będzie mekką wszelkich gatunków. Na szczęście są łowiska zakazujące łowienia w tego typu miejscach. Równie atrakcyjne, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, bardziej rybodajne będą stoki łachy piachu usypane przez nurt, zarówno po ich bokach jak i od strony zbiornika dając różnym gatunkom komfortowe warunki do odpoczynku, wygrzewania się w promieniach wiosennego słońca oraz pobierania pokarmu niesione delikatnym nurtem wpadającej rzeki.

Szablonowym miejscem są oczywiście jeszcze pomosty, zarówno działające jak i pozostałości po nich. Choć te miejsca w naszym wiosennym doświadczeniu nie dają tak dużych ryb, jak te wcześniej opisane, przyciągające dużo więcej białorybu, a za nim wygłodniałych po tarle okoni wszelkiej wielkości.

Płytkie łowiska z czystą wodą, niemal przez cały rok stwarzają wrażenie „bezrybnych” w kontekście najgrubszych okoni. Co radykalnie się zmienia w krótkich, niekiedy kilkunastominutowych, okienkach o zachodzie lub wschodzie słońca jak i w czasie pochmurnych dni. Podobna sytuacja może mieć miejsc także wiosną, o czym należy pamiętać i wykorzystywać te momenty do sprawdzenia potencjału przytaczanych miejsc okoniowych. 

Rodzaje Przynęty – Technika Prowadzenia

W tym przypadku będzie bardzo szablonowo, ponieważ wszelkiego rodzaju okoniowe klasyki o długości 3-6cm, przede wszystkim w naturalnych kolorach imitujących narybek lub sprawdzonych brązach, bordo, fioletach z dodatkowym brokatem, wpiszą się w schemat bardzo skutecznych przynęt. Bez względu czy wybierzmy ripperki, kopytka, czy jaskółki ważniejszą rzeczą od ich rodzaju może okazać się sposób prowadzenia oraz waga główki jigowej. W przypadku wszystkich rodzajów przynęt sprawdzi się banalne, wolne zwijanie poprzez 2 do 4 obrotów korbką z przerwą na opad. Możemy ewentualnie uatrakcyjnić prezentację przynęty poprzez delikatne podszarpiecie niemal równolegle do lustra wody na koniec zwijania. Unikajmy podbijania lub pojedynczego podszarpywania w kierunku nieba. Zarówno pora roku jak i niewielka głębokość wody, na której będziemy szukać okoni, nie służy tego typu prezentacji, mało atrakcyjnej dla łowionych drapieżników.

Obciążenie powinniśmy tak dobrać, aby opad przynęty wynosił np. około 2-4 sekund, im dłużej tym lepiej. Oczywiście pozostaje kwestia zasięgu rzutu, łowiąc z brzegu, co determinuje wybór główek jigowych o wadze 2,5-4g, pozwalających wykonywać dość dalekie rzuty. Sposobem na spowolnienie opadu w takich okolicznościach jest w czasie przerwy w zwijaniu, przesunąć powoli wędką tak, aby maksymalnie wydłużyć opad. Ruch wędki powinien odbywać się maksymalnie pod kątem 45 stopni w stosunku do lustra wody. Jedynie przy bardzo dalekim rzucie w pierwszej fazie prowadzenia możemy nieco wyżej podnieść wędkę, natomiast im bliżej brzegu ten kąt powinien być coraz mniejszy.

 

Wędka, Kołowrotek, Plecionka / Żyłka

Wszystko zależy od producenta, jednak należy poruszać się pewnym zakresie optymalnego na tę okoliczność sprzętu. Rozpoczynając od wędki, powinna oczywiście zachowywać cechy delikatnej okoniówki o górnym c.w. od 4 do 10g, co jednak zależy od konkretnego blanku. Najważniejsze, aby nie były to zbyt szybkie wędki, idealne w późniejszych miesiącach lub na głębszych łowiskach do dynamiczniejszego podbijania przynęt. Wiosną znacznie lepiej sprawdzą się modele z wolniejszą szczytówką lub wklejką.  Nawet największe okonie po tarle, nie są zbyt agresywne i potrzebują trochę więcej czasu na zassanie przynęty. W takiej sytuacji zbyt sztywna wędka może być dużą przeszkodą w łowieniu ospałych okoni. Może wydawać się to dziwne, ale delikatna szczytówka daje milisekundy więcej czasu na zassanie gumy, co radykalnie wpływa na ilość zaciętych brań, a już na pewno na ilość wyholowanych ryb.

Przy lekkich przynętach, kołowrotek powinien być paradoksalnie jak największy w stosunku do używanej wędki. Kluczową rzeczą w konstrukcji optymalnego kołowrotka okoniowego, jest jego waga pozwalająca wyważyć tak wędkę, aby środek ciężkości było najbliżej stopki, a zarazem wielkość szpuli była jak największa. Możliwie największa średnica szpuli wpływa na wielkości schodzących z niej zwojów żyłki lub plecionki, co znacząco wydłuża rzuty lekkimi i małymi przynętami.

 

Wybór plecionki lub żyłki w sumie zależy od naszych przyzwyczajeń oraz ilości zaczepów w łowisku. Japońska plecionka o średnicy 0,08-0,10mm zapewni dalekie rzutu oraz dużą wytrzymałość w czasie holu lub podczas zaczepów. Stosowanie super cienkich plecionek poniżej tej średnicy wpływa na zmniejszenie ich trwałości oraz wytrzymałości np. w czasie odstrzeliwania, bez względu, czy użyjemy wersji ośmiosplotowej, czy czterosplotowej, choć ta ostatnia delikatnie będzie trwalsza przy średnicach poniżej 0,06mm. Celowo zaznaczyłem kraj produkcji plecionek, ponieważ w ofercie rynkowej jest wiele rodzajów linek, które pomimo podobnych opisów, rzeczywiste średnice mają skrajnie różne. Natomiast japońskie produkty o wyżej przytaczanych średnicach, gwarantują wszelkie parametry niezbędne do komfortowego i efektywnego łowienia. Decydując się na użycie plecionek zwłaszcza w seledynowych kolorach (najlepiej widoczne na tle wody lub nieba), musimy jednak pamiętać o dowiązaniu około 70cm miękkiego fluorocarbonu o średnicy 0,20 – 0,23mm najlepiej pochodzącego z kraju kwitnącej wiśni, zakończonego małą agrafką.

Natomiast wybór żyłki o średnicy 0,14mm-0,16mm oraz bardzo małej rozciągliwości, również pozwoli nam skutecznie łowić okonie zwłaszcza w okresie, gdy nie są zbyt agresywne, a do tego pozbawi koniczności dowiązywania fluorocarbonu, co znacznie przyśpieszy montaż zestawów, chociażby po zerwaniu przynęty. Nieco większa rozciągliwość żyłki w stosunku do plecionki, może także nico złagodzić pracę zbyt szybkich blanków.

Podsumowanie

Łowienie wiosennych okoni momentami może być nieco frustrujące poprzez konieczność niekiedy kilkugodzinnego biczowania blatów metr po metrze, aż doczekamy się pierwszego, a często również jedynego brania grubego okonia. Jednak wiosna, to czas kiedy nasze szanse na złowienie pięknej ryby otwierającej sezon z przytupem, są ogromne, ponieważ to właśnie o tej porze, tuż po trale, to te największe garby ruszają na łowy w opisywane miejsca i bywają znacznie łatwiejsze do namierzenia jak i przekonania do brania, niż w późniejszych miesiącach sezonu.

Uzbroiwszy się w cierpliwość, zapas wiedzy oraz niezbędny sprzęt pamiętajmy, że wiosną oprócz tego, należy jeszcze uważniej obserwować wodę, ponieważ okonie często zdradzają swoją obecność, co prawda mniej ekspresyjnymi atakami niż latem, ale potrafią również i teraz wpaść w zgrupowaną sieczkę rozganiając ją po powierzchni. Taki widok powinien być dla nas sygnałem do natychmiastowego rzutu w tym kierunku lub zmiany stanowiska.

Oprócz powyższych podpowiedzi, życzę Wszystkim dużo spostrzegawczości oraz szczęścia w poszukiwaniu wiosennych okoni na małych zbiornikach, a w efekcie tego, aby wymarzone garby siadały na Waszych zestawach.

autor: Radosław Witólski

 

Zobacz również film o "marcowych okoniach": https://youtu.be/6D1_mZGRkT8

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.