Zestaw Trociowy Firmy Daiwa-Cormoran

Zestaw Trociowy Firmy Daiwa-Cormoran

Przy okazji tegorocznego wyjazdu na trocie zabraliśmy ze sobą kilka nowości sprzętowych Daiwa-Cormoran na 2014 rok. Podstawowym zestawem miała być jednak kompilacji produktów dwóch firm:

*  wędka, nowość 2014 CORMORAN Black Bull PCC Seatrout: długość: 3,15m ; ciężar wyrzutowy: 15-45g ; długość transportowa: 1,65m ; Waga: 265g
* dobrze znana seria kołowrotków Daiwa, tym razem  w nowej odsłonie:  Caldia 3000 SHA: przełożenie: 6.2:1 ; ilość łożysk: 9 ; pojemność szpuli: 220m/0,28mm ; Waga: 275g

Wieczór poprzedzający trzydniowe zmagania z zimowymi trociami przeznaczyliśmy na dokładne przygotowanie sprzętu i zapoznanie się z nim w warunkach "domowych". Tak jak Daiwa Caldia 3000 SHA nie pozostawiała wątpliwości, że jest bardzo uniwersalnym, mocnym i dobrze wykonanym kołowrotkiem, który może sprostać wymaganiom troci łowionych w rzekach oraz morzu, a także innym gatunkom zamieszkującym wody śródlądowe, tak CORMORAN Black Bull PCC Seatrout w porównaniu z posiadanymi przez nas modelami wędek, sprawiał wrażenie zbyt miękkiego i słabego blanku.  Szybko przekonałem się, że wnioski jakie wyciągnęliśmy na podstawie "suchego" wymachiwania Black Bull-em, nie mają nic wspólnego z jego możliwościami,  jakie daje bezpośrednio na łowisku. Miękka praca blanku pozwala oddawać precyzyjne i dalekie rzuty praktycznie każdym rodzajem przynęt, od kilku do kilkudziesięciu gram, a to co wydało się jego słabą stroną jeszcze dzień wcześniej, nie pozostawiało nawet śladu w dość wymagających warunkach.

Wierzycę, na której łowiliśmy, cechują dwie rzeczy, leniwe keltowe prostki oraz niemalże górskie odcinki z rwącą wodą, która może przetestować wytrzymałość niejednego wędziska i niejednego wędkarza. Jak na keltowych prostkach  pożądaną cechą wędki trociowej jest jej optymalne ładowanie pod ciężarem przynęt i oddawanie stosunkowo dalekich i precyzyjnych rzutów, tak w  rwącym nurcie ta sama wędka nie powinna ulegać sile wody, dając jednocześnie możliwość "postawienia" woblera np. w przybrzeżnej rynnie, którego praca powinna być wyraźnie  widoczna na szczytówce lub też odczuwalna w dłoni. Nie wiem jak zrobiła to firma Cormoran, ale stworzyła naprawdę solidną serię wędzisk trociowych, tym samy podkreślając nią jubileuszowych charakter dobrze znanej linii Black Bull. Testowany przez nas model sprostał wymaganiom stawianym przez samą rzekę, warunkom jakie tam zastaliśmy i rybom  jakie mieliśmy okazję holować. W każdych okolicznościach dawał dużą przyjemność z łowienia, a w skrajnym przypadku, nawet wytrzymał dynamiczny kontakt z wodą, rozładowujący skumulowane emocje po spięciu się troci 😉 

Z dużym uznaniem mogę również wypowiedzieć się na temat "podrasowanej"  Caldi 3000 SHA, która sprostała dość ciężkim warunkom, jakie nas spotkały na styczniowych trociach. Jak przystało na ten miesiąc, niestety nie łowiliśmy w okolicznościach typowo zimowych. Wysoka, dodatnia temperatura, padający deszcz raczej przypominały wiosenno - jesienny wypad na ryby, niż zimowe wędkowanie. Rozmyte brzegi oraz duża ilość lepkiej ziemi sprawiały, że momentami nie tylko my, ale sam sprzęt był dość brudny.  Następowało to głównie w sytuacjach bardzo emocjonujących, wywołanych złowieniem ryby, za każdym razem kończyło się to bezwiednym odkładaniem sprzętu w nie przemyślane miejsca. Po opadnięciu emocji, okazywało się, że głównie to kołowrotek był zabrudzony wszechobecną, gliniastą ziemią. Jedynym  sposobem na oczyszczenie, było przepłukanie go w rzece. Kilka takich zabrudzeń oraz zabiegów czyszczący nie pozostawiło nawet "śladu" na Caldi, zabezpieczonej przed tego typu okolicznościami technologią MAG SEAL.  Mimo, iż warunki wędkarskie były momentami mało komfortowe, a poruszanie się po rozmytym gruncie mało przyjemne, to właśnie dzięki temu udało nam się przetestować posiadany sprzęt w wymagających warunkach. 

Bardzo skrajne opinie przed rozpoczęciem łowienia,  mieliśmy także na temat otrzymanych żyłek.  Dobrze już znana, uniwersalna żyłka Cormoran CORTEST-MP nie budziła żadnych wątpliwości, że jest to bardzo dobry produkt w bardzo przystępnej cenie. Z taką stanowczością niestety nie mogliśmy wypowiedzieć się o japońskiej, fluorocarbonowej żyłce Daiwa Infinity Floor IT, którą skonfrontowaliśmy również z japońskim produktem, żyłką Daiwa Tournament ST. Ta ostania już podczas sprawdzania  wytrzymałości na zrywanie, potwierdziła katalogowe opisy, że posiada bardzo małą pamięci oraz wysoką wytrzymałość na węzłach w przeciwieństwie do fluorocarbonowej Daiwy Infinity Floor IT. Ta na krótkich odcinkach dość łatwo dawała się zrywać na węzłach.  Dopiero nad woda okazało się, że kilka własności używanych żyłek umknęło naszej uwadze.   Bardzo mocna, odporna na ścierania z bardzo małą pamięcią żyłka Tournament ST cechuję się, ponadnormatywną skłonnością do skręcania i plątania przy nieodpowiednim nawinięciu na szpulę (zwiększającym jej skręt). Należy o tym zawsze pamiętać, nie chcąc  tym faktem przyćmić naprawdę doskonałych własności tej serii.

Sam głównie łowiłem przez cały czas na żyłkę fluorocarbonową, przekonany  jednocześnie, że za sprawą ogólnie dużo mniejszej wytrzymałość fluorocarbonu na węzłach, będę narażany na pokaźne straty w przynętach. Tym samym rozkładając ostatniego dnia sprzęt, byłem niesamowicie zaskoczony, zdziwiony raz zadowolony, że zawiązany trzy dni wcześniej węzeł na agrafce muszę sam rozciąć, a liczba straconych przynęt równa się zeru.  Wiele zaczepów pod wodą, na drzewach, dwa hole ryb, jak i wyrywane  z dna gałęzie oraz używanie odczepiacza, nie wpłynęły na  wytrzymałość węzła i nie naruszyły zewnętrze struktury żyłki. Oczekiwane zrywanie przynęt nie miało miejsca, prawdopodobnie za sprawą dużo większej odporności fluorocarbonu na przetarcia, w porównaniu do zwykłej żyłki, Nie bez znaczenie jest także fakt,  że na dużo dłuższym odcinku żyłki siły działające na węzły, mogą być nieco mniejsze, tym samym nie dochodzi do tak łatwego przerwania, jak ma to miejsca na długości kilkunastu centymetrów trzymanych między dłońmi.

Po chłodnym podsumowaniu naszego wyjazdu, kilka dni po powrocie, mogę powiedzieć, iż z ogromu sprawdzonych modeli wędzisk trociowych dostępnych na rynku, propozycja Cormorana z jubileuszową serią Black Bull PCC Seatrout, może zwrócić  na siebie przychylny wzrok wielu zadowolonych wędkarzy. Tym bardziej, że za przystępną cenę otrzymają, bardzo dobrze wykonaną wędkę z dobrej jakości trójstopkowymi przelotkami. Dzięki czemu nienadszarpnięty budżet, można rozsądnie przeznaczyć na  uniwersalną, wytrzymałą i wykonaną w nanotechnologii Caldię SHA 3000, którą z dużym spokojem wykorzystamy do łowienia wielu gatunków ryb na wodach śródlądowych i morskich. Wypełnieniem szpuli natomiast  może być seria flagowych produktów Daiwa  Tournament, bez względu na to czy wybierzemy żyłki, czy plecionki otrzymamy gwarancję wysokiej jakości.  Mocną pozycję na rynku bez wątpienia zdobędzie też linia żyłek Cormoran CORTEST, głównie za sprawą bardzo korzystnego stosunku ceny do jakości, co może być dużą konkurencją dla produktów innych firm.

Okazja do przetestowania między innymi nowości na 2014 rok Daiwa-Cormoran pokazała nam, że nie tylko pod względem samej nazwy, ale też poziomu proponowanego asortymentu, obie firmy są bardzo kompatybilne, tym samym dające wędkarzom duży wybór w swej ofercie, na każdej płaszczyźnie cenowej dedykowanego sprzętu.

 

 

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.